
całkowicie ogarnąć
1 lutego, 2025
parastenai to Kyrio
1 lutego, 2025
całkowicie ogarnąć
1 lutego, 2025
parastenai to Kyrio
1 lutego, 2025Wybrać Drogę
inny niż wszystkie dotąd

Nowicjat jest wyjątkowym czasem. Jest to rok inny niż wszystkie z tych, które do tej pory były i z pewnością inny niż te, które będą. Jest to czas, w którym uczę się być dla Pana Boga. Wyłączenie się z aktywności i kontaktów poza naszym klasztorem w Białej Niżnej nie jest łatwe, ale już teraz po tych kilku miesiącach widzę jak bardzo jest potrzebne.
To czas przeżywania drugiego dzieciństwa.
Tak jakbym w momencie otrzymania habitu dostała drugi raz szaty chrzcielne i zaproszenie do jeszcze głębszego zjednoczenia się z Bogiem. Tak jakby Jezus przez ten rok chciał mi pokazać miniaturę życia: Od narodzin, przez dzieciństwo i dojrzewanie aż po powiedzenie Mu „tak”.
Tego uroczystego „Tak”, które powiem Mu 17 sierpnia, gdy złożę swoją Pierwszą Profesję, ale też tego „tak”, którego być może nikt oprócz Niego nie usłyszy, gdy w końcu przyjdzie, aby na zawsze zabrać mnie do Siebie. „Tak”, które będzie moim potwierdzeniem bycia Jego oblubienicą i ukochaną córką Boga-oblubieńca i wiernego przyjaciela.
Może się wydawać,
że nowicjat przez swoją specyfikę wyłączenia z czynnej działalności apostolskiej nie jest zbyt produktywny, jednak w rzeczywistości daje dużo - zwłaszcza mi.
Uczę się tutaj, że realizować dominikański charyzmat mogę nie tylko głosząc rekolekcje na stadionach, czy ewangelizując afrykańczyków, lecz może bardziej okazując miłość i cierpliwość do współsiostry, z którą trudno mi się dogadać.
Dominik głosił wszystkim, wszędzie i na wszystkie sposoby, więc ja nie mogę nie głosić swoim siostrom, w swoim domu i swoim życiem.

Nowicjat często jest porównywany do czasu narzeczeństwa
i jest to piękne porównanie, do mnie jednak bardziej przemawia analogia dzieciństwa. Nieraz śmieję się do łez, ale też pozwalam sobie na okazanie łez i słabości zaufanej siostrze.
Uczę się milczeć, kiedy nie trzeba mówić i zabierać głos, kiedy nie można milczeć. Staram się robić wszystko co w mojej mocy, ale też zaakceptować to, że nie na wszystko mam wpływ.
Uczę się wybaczać i przepraszać, kochać i ufać, milczeć i słuchać. Dostrzegać człowieka w potrzebie, ale też dać sobie pomóc, gdy sama już nie daję rady.
Uczę się zaufania Zgromadzeniu, Kościołowi a przede wszystkim Panu Bogu i staram się już tutaj w nowicjacie być Mu wierna w małych rzeczach, bo przecież nowicjat to taka miniaturka życia - mojego życia, które chcę oddać Jemu na wyłączność i pójść tam gdzie zechce mnie mieć.





