Odkrywając powołanie nieustannie wracam do spotkań Jezusa i do Jego
spojrzenia, które jest pełne miłości i prawdy. W spojrzeniu Jezusa widzę swoją
słabość i lęk oraz Jego OBECNOŚĆ, która dodaje odwagi aby się nie bać, tylko
wierzyć. Właśnie w tym spojrzeniu odkrywam coś bardzo osobistego. To jest
miłość, która nie odrzuca mimo słabości, ale podnosi i daje nowy początek.
Im dłużej jestem Siostrą, tym bardziej doświadczam, że Jezus nie wypomina
przeszłości, ale ją przemienia. Nie odbiera powołania – przeciwnie, jeszcze
bardziej je potwierdza. Jestem przekonana, że powołanie nie opiera się na
doskonałości, ale na Bożej miłości… Nawet po upadku można powstać. Spojrzenie Jezusa nie potępia, ale podnosi. Właśnie to doświadczenie –
spotkania spojrzenia pełnego miłości – staje się fundamentem drogi, która
prowadzi dalej…
Historia św. Piotra nieustannie we mnie dojrzewa i staje się światłem.
Pokazuje, że nie trzeba być doskonałym, by odpowiedzieć na Boże wezwanie-
wystarczy zaufać i IŚĆ DALEJ, nawet jeśli nie wszystko jest jasne.
Powołanie jest dla mnie właśnie DROGĄ ODKRYWANIA zarówno Bożej
miłości, jak i własnego serca. To ciągłe uczenie się, jak przekazywać Bożą
Miłość w codzienności.
Obecnie jestem wychowawcą klasy 3 w Katolickiej Szkole Podstawowej
w Piotrkowie Trybunalskim. Bóg posłał mnie do uczniów i ich rodzin. To
właśnie tutaj, w relacjach z innymi ludźmi dostrzegam, że Jezus naprawdę
działa — cicho, ale bardzo konkretnie. Jego miłość nie jest czymś odległym, ale
czymś, czego mogę doświadczać tu i teraz.
Szczególnym miejscem tego odkrywania są dla mnie dzieci. Jest w nich
coś niezwykle prawdziwego — prostota, szczerość, ciekawość świata. Kiedy z
nimi jestem, uczę się patrzeć inaczej: prościej, głębiej, z większym zaufaniem.
Czuję, że nie chodzi tylko o to, żeby im coś przekazać, ale żeby po prostu być
— blisko. Coraz częściej widzę, że dzieci wcale nie potrzebują wielkich rzeczy.
Nie potrzebują ciągłych atrakcji, czy czegoś „wyjątkowego”. Najbardziej
potrzebują obecności — czasu, który jest naprawdę dla nich. Uważności. Bycia
razem. Właśnie w takich prostych chwilach rodzi się coś najważniejszego:
relacja, zaufanie, przestrzeń do miłości.
Kiedy poznaję historie innych ludzi, szczególnie rodzin, zaczynam
rozumieć coś jeszcze głębiej. Dostrzegam plan działania Bożego, który jest
wpisany w codzienność. Modlę się aby Boże światło przenikało wszystkie
spotkania. W zwyczajnych rozmowach, w obecności, w małych gestach chcę
nieść pokój, nadzieję i dobro.
Każdy dzień jest dla mnie DAREM i DROGĄ odkrywania Boga, który
jest blisko. Jestem wdzięczna za każdego spotkanego człowieka i chcę uczyć
się, jak być dla innych aby Boża miłość mogła przeze mnie docierać dalej.