post i miłosierdzie
18 lutego, 2026
głoszenie Prawdy w szkolnej ławce
18 lutego, 2026
post i miłosierdzie
18 lutego, 2026
głoszenie Prawdy w szkolnej ławce
18 lutego, 2026
 

Misja Zgromadzenia


przecież ja totalnie nie nadaje się do zakonu

s. Jadwiga OP


Kiedy patrzę wstecz na swoją drogę powołania, widzę, że Pan Bóg ma nie tylko ogromną cierpliwość, ale i doskonałe poczucie humoru. Bóg powołuje bowiem tych, których sam chcenawet jeśli po ludzku nie zawsze „pasują”. Tylko On mógł dostrzec w zbuntowanej, upartej i trochę zakompleksionej dziewczynie materiał na Siostrę i cierpliwie wydobywać z niej to, co sam wcześniej w niej złożył. 

Początki mojego rozeznawania zaczęły się jednak dużo wcześniej i w ogóle od misji. Kiedy byłam jeszcze w gimnazjum, do mojej rodzinnej parafii przyszedł ks. Piotr, dziś już śp., wieloletni misjonarz w Tanzanii. Jego pasja do misji oraz autentyczna miłość do Boga, Afryki i ludzi bardzo mnie zaintrygowały. To wtedy po raz pierwszy obudziło się we mnie proste, ale niezwykle mocne pragnienie: ja też tak chcę. To pragnienie nie zniknęłoprzeciwnie, stale mi towarzyszyło. Zainspirowana zaczęłam coraz bardziej interesować się tematyką misji i Afryką, szukałam możliwości wyjazdu na wolontariat. Jednak na tamten moment było to zupełnie nierealne. Wewnętrzny głód „czegoś więcej” nie dawał mi spokoju. Próbowałam na różne sposoby go zaspokoić, ale koniec końców powoli zaczęłam odkrywać, że tylko Bóg potrafi ten głód naprawdę nasycić. 
Będąc już w liceum, zaczęłam częściej chodzić na Mszę Świętą. Często - dosłownie - wymykałam się z domu, żeby zdążyć na Mszę przed lekcjami. To był czas, w którym Bóg bardzo cicho, ale konsekwentnie przyciągał mnie do siebie. Wtedy pojawiło się we mnie kolejne pragnienie - pragnienie wspólnoty. W mojej parafii działał Ruch Czystych Serc, prowadzony przez księdza, który był jednocześnie moim katechetą. Włączenie się w tę wspólnotę nie było dla mnie łatwe, ponieważ moja ogromna nieśmiałość bardzo mnie blokowała. Mimo to zdecydowałam się spróbować. I było warto. Bardzo potrzebowałam w tamtym momencie tej wspólnoty. 
Z czasem zaczęły pojawiać się myśli, że przecież na misje mogę pojechać jako siostra. Że mogę oddać się Bogu i tej posłudze na maxa, właśnie w ten sposób. Ale niemal natychmiast pojawiały się kolejne myśli: przecież ja totalnie nie nadaję się do zakonu. I tak zaczęły się moje wewnętrzne walki i rozdarcie. Niepewność, która droga jest naprawdę moja. To był czas pełen pytań, lęku i zamieszania w sercu. Ogromnym wsparciem był wtedy dla mnie ksiądz, który zauważył, że coś chyba jest na rzeczy. Bardzo dużo ze mną rozmawiał, słuchał i cierpliwie pomagał mi przeprawiać się przez te wewnętrzne burze. Dzięki niemu uczyłam się, że w rozeznawaniu nie chodzi o to, by się nie bać, ale by nie uciekać od prawdy o sobie i o Bogu. Ten sam ksiądz wysłał mnie na dni skupienia do pewnych sióstr, nie były to jednak dominikanki. W tamtym czasie takie dni skupienia były dla mnie czymś zupełnie abstrakcyjnym. Totalnie nie wiedziałam, po co tam jadę ani co będzie się tam działo. Okazał się to jednak bardzo owocny czas. Właśnie tam Bóg w bardzo konkretny sposób dał mi do zrozumienia, że droga życia zakonnego jest moją drogą. Jednocześnie miałam w sercu wyraźne poczucie, że to nie jest jeszcze to miejsce, nie to zgromadzenie. 
Zaczęłam więc bardzo intensywnie szukać. Przeglądałam Internet, czytałam o różnych zgromadzeniach i poznawałam ich charyzmaty. I właśnie wtedy natrafiłam na dominikanki. Początkowo biały habit wcale mnie nie przekonywał. A jednak coś nie dawało mi spokojuDo spotkania doszło dopiero po maturze. Przyjechałam do klasztoru w Białej Niżnej. Wysiadłam z samochodu, spojrzałam na klasztor, na siostrę, która wyszła mi na spotkanie i już nie potrzebowałam niczego więcej. Wiedziałam. Po prostu wiedziałam, że to jest to. Spędziłam tam dwa dni. Rozmowy z siostrami, wspólna modlitwa oraz osobista modlitwa Słowem Bożym jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że znalazłam swoje miejsce. To nie była euforia ani emocjonalny zachwyt, ale głęboki pokój serca, taki, który przychodzi wtedy, gdy człowiek wreszcie przestaje uciekać. Trzeciego dnia pojechałam do Krakowa, by poprosić o przyjęcie mnie do Zgromadzenia. Wiedziałam, że muszę działać od razu. Nie było już czasu ani sensu tego odwlekać. Bóg był bardzo konkretny, a ja nie chciałam już uciekać. 
W Zgromadzeniu jestem już ósmy rok. Przez ten czas Bóg ani na chwilę nie przestał mnie zaskakiwać sposobem, w jaki mnie prowadzi, i tym, jak spełnia moje marzenia. Między innymi spełnił i to dużo wcześniej, niż się spodziewałam moje marzenie o wyjeździe na misje. Przez dwa lata mogłam być i pracować na misjach w Kamerunie. Było to doświadczenie niezwykle intensywne i głębokie. Doświadczenie, które jeszcze bardziej utwierdziło mnie w powołaniu i sprawiło, że jeszcze mocniej noszę w sercu pragnienie, by tam wrócić. 
Patrząc na swoją drogę, wiem jedno: Bóg powołuje, prowadzi i spełnia pragnienia serca. Jeśli Mu zaufamy i pozwolimy działać, nawet wtedy, gdy sami nie dajemy sobie szans - On widzi więcej, wydobywa dobro i prowadzi nasze życie tak, że może stać się piękniejsze, niż kiedykolwiek moglibyśmy sobie wyobrazić. 

~ s. Jadwiga OP

pobierz (3)

Duchowość Dominikańska, Maj 26

Miłość nie może istnieć jako jakieś abstrakcyjne pojęcie.

s. Elia OP

Miłość nie może istnieć jako jakieś abstrakcyjne pojęcie. Musi być czymś konkretnym, co wydarza się między konkretnymi osobami. Czy nazwalibyśmy miłością jednoosobowego Boga? Kogo miałby On kochać? A może Bóg stał się miłością dopiero, gdy stworzył coś albo kogoś, kogo mógł pokochać? Brzmi to mało przekonująco…

 

pobierz (3)

Maj 26, Misja Zgromadzenia

doświadczenie miłości

Czy nie tak właśnie wygląda miłość Boga? To On jest obecny w każdej chwili mojego życia, pokazując, że nie muszę być idealna, by zasłużyć na Jego miłość.

 

pobierz (3)

Maj 26, Wybrać Drogę

a jednak wybrał

s. Marika OP

Zastanawiałam się jak to jest możliwe, że Pan Jezus znając mnie i widząc wszystkie moje niedomagania wybrał mnie, abym z Zgromadzeniu sióstr św Dominika głosiła ewangelię wszystkim, wszędzie i na wszelkie sposoby. A jednak wybrał.

 

pobierz (3)

Kwiecień 26, Wybrać Drogę

KOCHAĆ

Każdy dzień jest dla mnie DAREM i DROGĄ odkrywania Boga, który jest blisko. Jestem wdzięczna za każdego spotkanego człowieka i chcę uczyć się, jak być dla innych aby Boża miłość mogła przeze mnie docierać dalej.

 

pobierz (3)

Duchowość Dominikańska, Kwiecień 26

On się nie zatrzymał

s. Elia OP

Ewangelia pokazuje nam całe życie Jezusa jako szczególną drogę do Jerozolimy, by tam przez swoją śmierć i zmartwychwstanie dokonać naszego odkupienia.

 

pobierz (3)

Kwiecień 26, Spotkanie ze Słowem

kamień węgielny

s. Kinga OP

. Nasze życie, choć czasem pęknięte i niepozorne, w Bożym planie może stać się kamieniem węgielnym, fundamentem nadziei dla nas i dla innych. Wystarczy, że Mu zaufamy i pozwolimy działać.