
W sakramencie chrztu Chrystus zanurza się w całym naszym życiu – w tym, co je ukształtowało „przed”, i w tym, co przyniesie „po”. Nie tylko w tym, co piękne. Także w ranach, słabościach, historii, której czasem się wstydzimy.

W sakramencie chrztu Chrystus zanurza się w całym naszym życiu – w tym, co je ukształtowało „przed”, i w tym, co przyniesie „po”. Nie tylko w tym, co piękne. Także w ranach, słabościach, historii, której czasem się wstydzimy.

Kiedy wierni przychodzą z zapalonymi świecami zanurzeni jeszcze w ciemnościach nocy to znak, że czekają na przyjście swojego Boga, który rozświetli mrok świata tak jak czekają na wschód słońca.

Często pytamy dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie, ale czy pytaliśmy choć raz dlaczego Bóg tak bardzo nas kocha, że przyjął cierpienie z nami i za nas, choć wcale nie musiał?

Chrystus przynosi pokój, który Izajasz zapowiedział przed wiekami, przynosi Go podczas każdej Eucharystii, nasze serce nie musi się już bać.

Każdy z nas potrzebuje takiego momentu indywidualnego spotkania z Jezusem, podczas którego nastąpi poznanie oparte na wierze, relacji osobowej, nie na suchych informacjach i czasem beztreściowo wypowiadanych słowach