
@choralowo_siostra_od_muzyki.
6 grudnia, 2025
Balladyna
7 stycznia, 2026
@choralowo_siostra_od_muzyki.
6 grudnia, 2025
Balladyna
7 stycznia, 2026Spotkanie ze Słowem
„Ale ja wypatrywać będę Pana,
wyczekiwać Boga, mojego zbawienia.
Bóg mój mnie
wysłucha.”
Mi 7,7

s. Kinga OP
Werset z Księgi Micheasza doskonale wpisuje się w duchowość Adwentu, czyli czasu
czuwania, oczekiwania i nadziei. Prorok nie wyraża przypuszczenia: „Może Pan przyjdzie mi
z pomocą”, on jest pewien: „Bóg mój mnie wysłucha”. 7 rozdział tej księgi jest pełen bólu
i rozczarowania z powodu nieprawości ludu, który odszedł od Boga. Mimo to Prorok nie traci wiary
i nadziei, wie, że milczenie Boga nie oznacza nieobecności, pośród chaosu zachowuje stanowczą
postawę: będzie wypatrywać swojego Boga – to jest właśnie istota Adwentu. Nie chodzi tylko
o wspomnienie narodzin Chrystusa, ale o czuwanie serca, o tęsknotę za Bogiem, który przychodzi
również dziś. Nawiązują do tego nabożeństwa i zwyczaje związane z tym okresem, jeśli wejdziemy
w głębię ich znaczenia i zaczniemy je świadomie praktykować możemy odkryć jak nasze serce tak jak
serce proroka Micheasza rzeczywiście będzie wypatrywało swojego Boga pewne Jego nadejścia.

Tak trudno jest nam czasami wstać na roraty, w wielu parafiach wprowadza się również mszę
roratnią wieczorną, by dzieci mogły w niej uczestniczyć, czy jednak wtedy nie gubimy istoty? Msza
roratnia to msza o wschodzie słońca. Ludzkość pogrążona w grzechu i cieniu śmierci wyczekuje swego
Zbawiciela, czekamy na Chrystusa, który jest światłością. Kiedy wierni przychodzą z zapalonymi
świecami zanurzeni jeszcze w ciemnościach nocy to znak, że czekają na przyjście swojego Boga, który
rozświetli mrok świata tak jak czekają na wschód słońca. Roraty pokazują, że przyjście Chrystusa jest
prawdziwym wschodem słońca w życiu człowieka, który rozświetla jego życie i daje nową nadzieję.
Człowiek jest zdolny do przezwyciężania siebie, ten poranny, często fizyczny, psychiczny czy nawet
mentalny wysiłek dzięki któremu uda się nam być na roratach pomaga duchowo przygotować się na
narodziny Jezusa uświadamiając, że wiara wymaga aktywnego oczekiwania i gotowości, to nie może
być bierna postawa, wręcz przeciwnie, to wyruszenie w drogę. Rok liturgiczny – jak mówi Benedykt
XVI w swojej homilii podczas Nieszporów I Niedzieli Adwentu w 2007 r. – jest darem Boga, który chce
się objawić w tajemnicy Chrystusa. Za pośrednictwem Kościoła chce On przemawiać do ludzi i ich
zbawić. Czyni to wychodząc im na spotkanie, aby „odszukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19,10). Papież
wyjaśnia, że w tej perspektywie Adwent jest odpowiedzią Kościoła na inicjatywę Boga, który daje
ludzkości czas i okazję ku temu, by wyruszyć w drogę, by odnaleźć sens nadziei: „I tak dochodzimy do
zdumiewającego odkrycia: moją, naszą nadzieję poprzedza oczekiwanie Boga na nas! Tak, Bóg nas
kocha i właśnie dlatego czeka na to, że powrócimy do Niego, że otworzymy serce na Jego miłość,
uchwycimy się Jego ręki i przypomnimy sobie, że jesteśmy Jego dziećmi. To oczekiwanie Boga zawsze
poprzedza naszą nadzieję, tak samo jak Jego miłość zawsze uprzedza naszą (por. 1 J 4, 10). Właśnie
dlatego nadzieję chrześcijańską nazywa się »teologalną«: Bóg jest jej źródłem, oparciem i celem. Ileż
pociechy daje ta tajemnica! Mój Stworzyciel złożył w mojej duszy odblask swego pragnienia, aby
wszyscy mieli życie. Powołaniem każdego człowieka jest żywić nadzieję w odpowiedzi na to, że Bóg
na niego czeka.”
W te słowa jak i piękny czas oczekiwania wpisują się również słowa Dietricha Bonhoeffera,
niemieckiego teologa luterańskiego: ,,Nikt nie posiada Boga tak, aby na Niego nie musiał czekać.
A jednak nikt by też na Niego nie czekał, gdyby nie wiedział, że On już od dawna na niego czeka.’’
Bonhoeffer, choć protestant, pisząc te słowa w czasie wojny, najprawdopodobniej podczas pobytu
w więzieniu wyraża przekonanie, że milczenie Boga nie oznacza Jego nieobecności, tym samym
bardzo głęboko dotyka uniwersalnej duchowości Adwentu: czekania pełnego nadziei, świadomości,
że nasze pragnienie Boga jest odpowiedzią na Jego wcześniejsze pragnienie nas. Adwent to czas
oczekiwania na Boga, który już przyszedł, a jednak wciąż ma przyjść – zarówno w sensie duchowym
(w życiu wierzącego), jak i eschatologicznym (w Paruzji). Nasze życie jest więc pielgrzymką ku Niemu,
ale On wyszedł już nam naprzeciw w Chrystusie…
W tym pięknym i wyjątkowym czasie oczekiwania przygotujmy zatem nasze serca,
by Nowonarodzony mógł je przemienić, byśmy stali się ludźmi nadziei, może czasem cichej, ukrytej,
może nieśmiało przebijającej się przez nasze trudne doświadczenia ale ludźmi nadziei realnej,
prawdziwej, a przede wszystkim na wzór proroka Micheasza nadziei pewnej, niezależnej
od okoliczności.


