przecież ja totalnie nie nadaję się do zakonu
18 lutego, 2026
kamień węgielny
10 kwietnia, 2026
przecież ja totalnie nie nadaję się do zakonu
18 lutego, 2026
kamień węgielny
10 kwietnia, 2026
 

Misja Zgromadzenia


głoszenie Prawdy w szkolnej ławce

s. Zofia OP


Każdy szkolny dzień zaczyna się podobnie: dzwonek, otwierające się drzwi klasy i dzieci, które przychodzą ze swoją historią, emocjami i sposobem patrzenia na świat.

            A ja każdego dnia wchodzę do klasy z pytaniem w sercu: jak dziś pomóc dzieciom spotkać Boga – takiego, który jest blisko, który słucha i który kocha naprawdę? Katecheza szkolna to dla mnie nie tylko lekcja religii. To przestrzeń spotkania, w której wiara styka się z codziennością dziecka – z jego pytaniami, radościami, lękami i bardzo konkretnym życiem.

Katecheza nie zaczyna się od programu ani od podręcznika. Zaczyna się od dziecka, które siada w ławce – czasem zaciekawione, czasem znudzone, czasem zbuntowane, a czasem po prostu zmęczone. Każde z nich przychodzi z inną historią, innym doświadczeniem domu, Kościoła i relacji z Bogiem. I każde z nich jest dla mnie zaproszeniem, by szukać języka, który będzie zrozumiały i prawdziwy.

            Praca z dziećmi nieustannie uczy mnie pokory. Dzieci potrafią zadawać pytania bardzo proste, a jednocześnie niezwykle głębokie. Czasem jedno zdanie wypowiedziane mimochodem zatrzymuje mnie na dłużej niż dobrze przygotowana katecheza. Ich szczerość nie pozwala na półprawdy ani na „gotowe odpowiedzi”. Jeśli coś jest nielogiczne, od razu to wyłapią. Jeśli coś nie jest autentyczne – wyczują to bezbłędnie. Dlatego katecheza wymaga ode mnie nie tylko wiedzy, ale przede wszystkim prawdy życia i wiary.
Nie zawsze jest łatwo. Bywają dni, kiedy mam wrażenie, że to, co najważniejsze, ginie w hałasie, rozproszeniu i zmęczeniu. Bywa, że nie widzę owoców. Bywa, że pytam samą siebie, czy to, co robię, ma sens. W takich momentach szczególnie mocno wybrzmiewa fakt, że nie wszyscy dostrzegają dziś wartość katechezy szkolnej. Coraz częściej pojawiają się głosy, że religia nie ma miejsca w szkole, że jest niepotrzebna, że powinna zniknąć z przestrzeni edukacji. Patrząc jednak z perspektywy codziennej pracy z dziećmi, widzę coś innego. Widzę, że szkoła jest jednym z niewielu miejsc, gdzie można dotrzeć także do tych dzieci, które nie mają wsparcia religijnego w domu, które nie chodzą regularnie do kościoła albo nie miały jeszcze okazji usłyszeć, że Bóg jest kimś bliskim. Katecheza w szkole daje szansę spotkania – często pierwszego, czasem jedynego – z Ewangelią przekazaną w sposób prosty i dostosowany do ich wieku.

Mimo tych wszystkich wyzwań katecheza jest dla mnie także źródłem ogromnej radości. Radości bardzo prostej i codziennej. Jest coś niezwykle pięknego w możliwości wprowadzania dzieci w świat wiary – świata, który dla wielu z nich jest jeszcze zupełnie nieznany. Radości z tego, że mogę opowiadać o Bogu, który nie straszy, ale zaprasza; który nie jest daleki, ale bliski; który interesuje się ich życiem, pytaniami i marzeniami. Cieszy mnie moment, gdy dziecko zaczyna rozumieć, że wiara nie jest zbiorem zasad, ale relacją. Gdy nagle zapala się w nim iskra zaciekawienia. Gdy pojawia się pytanie zadane z głębi serca, a nie „bo trzeba”. Radość przynosi  mi także samo bycie z dziećmi – ich spontaniczność, poczucie humoru, zdolność do zachwytu. To one często przypominają mi, że Ewangelia jest prosta i że do Boga prowadzi droga zaufania, a nie skomplikowanych definicji.

Bycie katechetką to dla mnie przywilej uczestniczenia w bardzo ważnych momentach ich życia. W pierwszych rozmowach o modlitwie, w odkrywaniu sensu sakramentów, w uczeniu się nazywania dobra i zła. To radość, która nie zawsze jest głośna ani spektakularna, ale głęboka i cicha – taka, która zostaje na długo i daje siłę do dalszej drogi. Szczególną wartość widzę w katechezie jako przestrzeni przygotowania do sakramentów. Nie tylko w sensie przekazywania wiedzy, ale przede wszystkim w budowaniu fundamentu relacji. Dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii Świętej czy Bierzmowania przychodzą z bardzo konkretnymi pytaniami: o dobro i zło, o przebaczenie, o obecność Jezusa w Eucharystii. Szkoła staje się wtedy miejscem, gdzie można te pytania spokojnie wypowiedzieć, oswoić i przeżyć. Katecheza pomaga dzieciom zrozumieć, że sakramenty nie są jedynie „wydarzeniem do zaliczenia”, ale zaproszeniem do drogi. Że spowiedź to nie lista grzechów, a Eucharystia nie jest nagrodą dla idealnych. 
            W posłudze katechetycznej bardzo mocno odnajduję dominikański charyzmat głoszenia Prawdy, która nie jest teorią, ale Osobą. To spojrzenie sprawia, że katecheza przestaje być jedynie przekazywaniem treści, a staje się cierpliwym towarzyszeniem w odkrywaniu sensu. Dominikańskie Veritas uczy mnie, że prawda potrzebuje czasu, dialogu i szacunku dla drogi drugiego człowieka – także dziecka, które dopiero uczy się nazywać swoje pytania, wątpliwości i doświadczenia. Szczególnie bliska jest mi wizja katechezy jako towarzyszenia w drodze. Nie chodzi o to, by doprowadzić dziecko do gotowych odpowiedzi, ale by iść obok, słuchać, zadawać pytania i pomagać odkrywać sens. To posługa wymagająca cierpliwości i zaufania, że owoce dojrzewają często długo po tym, jak kończy się szkolny rok. Nawet jeśli nie wszystkie dzieci zostaną w Kościele, nawet jeśli ich drogi potoczą się różnie – wierzę, że doświadczenie bycia wysłuchanym, potraktowanym serio i przyjętym z szacunkiem pozostanie w nich na długo.

            Katecheza jest dla mnie również miejscem nadziei. Nadziei, że Bóg naprawdę działa w sercach dzieci. Cicho, delikatnie, często w sposób niewidoczny. Moją rolą jest być uważną, obecną i wierną. Resztę zostawiam Jemu. I właśnie dlatego, mimo trudności, wciąż chcę wracać do szkolnej klasy. Bo wierzę, że każde spotkanie ma znaczenie, a każda zasiana iskra dobra i wiary może kiedyś zapłonąć światłem, którego dziś jeszcze nie potrafimy sobie wyobrazić.

 

~ s. Zofia OP

 

pobierz (3)

Duchowość Dominikańska, Maj 26

Miłość nie może istnieć jako jakieś abstrakcyjne pojęcie.

s. Elia OP

Miłość nie może istnieć jako jakieś abstrakcyjne pojęcie. Musi być czymś konkretnym, co wydarza się między konkretnymi osobami. Czy nazwalibyśmy miłością jednoosobowego Boga? Kogo miałby On kochać? A może Bóg stał się miłością dopiero, gdy stworzył coś albo kogoś, kogo mógł pokochać? Brzmi to mało przekonująco…

 

pobierz (3)

Maj 26, Misja Zgromadzenia

doświadczenie miłości

Czy nie tak właśnie wygląda miłość Boga? To On jest obecny w każdej chwili mojego życia, pokazując, że nie muszę być idealna, by zasłużyć na Jego miłość.

 

pobierz (3)

Maj 26, Wybrać Drogę

a jednak wybrał

s. Marika OP

Zastanawiałam się jak to jest możliwe, że Pan Jezus znając mnie i widząc wszystkie moje niedomagania wybrał mnie, abym z Zgromadzeniu sióstr św Dominika głosiła ewangelię wszystkim, wszędzie i na wszelkie sposoby. A jednak wybrał.

 

pobierz (3)

Kwiecień 26, Wybrać Drogę

KOCHAĆ

Każdy dzień jest dla mnie DAREM i DROGĄ odkrywania Boga, który jest blisko. Jestem wdzięczna za każdego spotkanego człowieka i chcę uczyć się, jak być dla innych aby Boża miłość mogła przeze mnie docierać dalej.

 

pobierz (3)

Duchowość Dominikańska, Kwiecień 26

On się nie zatrzymał

s. Elia OP

Ewangelia pokazuje nam całe życie Jezusa jako szczególną drogę do Jerozolimy, by tam przez swoją śmierć i zmartwychwstanie dokonać naszego odkupienia.

 

pobierz (3)

Kwiecień 26, Spotkanie ze Słowem

kamień węgielny

s. Kinga OP

. Nasze życie, choć czasem pęknięte i niepozorne, w Bożym planie może stać się kamieniem węgielnym, fundamentem nadziei dla nas i dla innych. Wystarczy, że Mu zaufamy i pozwolimy działać.