
Niezwykła i nieprawdopodobna jest miłość Boga posuwająca się do tak przedziwnych jej wyrazów.

Niezwykła i nieprawdopodobna jest miłość Boga posuwająca się do tak przedziwnych jej wyrazów.

Nikt z ludzi nie powinien wchodzić w przysłowiowe „buty” Pana Boga i kończyć życia bliźniego, bądź też swojego, gdyż to On jest Panem życia i śmierci; to On dał nam życie i jedynie On ma prawo je dopełnić poprzez przejście jakim jest śmierć.

Od zarania dziejów Kościół upatrzył w Osobie Maryi przedziwną pomoc i obronę, której tajemnicy do końca nie można zgłębić.

To Bóg jest więc Tym, który wśród wiary, nadziei jest największy; to Bóg jest Tym, który nie szuka uznania, nie unosi się pychą, nie pamięta złego, wszystko znosi.

W czasie nabożeństw majowych przyzywa Najświętszą Maryję Pannę za pośrednictwem Litanii Loretańskiej. Niech ten miesiąc będzie szczególnym czasem naszej z Nią bliskości

Maria Magdalena prowadziła ona życie grzeszne. Mieszkańcy Galilei byli ze wszech miar wytykani palcami ze względu na rozwiązłość życia. Niezwykłe jest to, że to właśnie do takich ludzi wyciąga swą dłoń Ten, który jest Prawdą.

Wymaga ono pewnej otwartości i w pewnym stopniu wycofania się z chęci zaistnienia, a skierowania się ku uznaniu innych słów, Słów Pańskich – za te wiodące w naszym życiu.

Zdolni jesteśmy oddać Jemu swoje życie, jedynie wtedy, gdy pozwalamy Mu się całkowicie ogarnąć, gdy całe nasza rzeczywistość jest przeniknięta Jego obecnością i pragnieniem nieustannego z Nim przebywania.

Zapominamy o Nim nawet w momencie rozpoczynającego się Nowego Roku, który dany nam jest przez Jego Boską Opatrzność, a który przeżywamy jedynie jako szereg kolejno występujących po sobie wydarzeń.

„A Słowo stało się Ciałem” (J 1, 14)… i nadało wszystkiemu sens.
To właśnie cisza, zatopienie się w Jego słowie, rodzi nasze słowa.
To właśnie w żłobie nastąpiło zjednoczenie nas z Bogiem, z Tym, który jest sensem naszego życia i ze spotkania z Nim, powinno wypływać każde z naszych słów, bez względu na sposób ich wypowiadania.

Nie wystarczy żyć ze świadomością, że w bliżej nieokreślonym czasie zakończę to, co znam jako “teraz”.
Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? ~ Ps 15, 55.
Niemal dla każdego człowieka znane jest pozdrowienie “memento mori”, które powszechnie tłumaczy się jako “pamiętaj, że umrzesz”. Jednak czy jest to cała prawda, która kryje się pod tą krótką, a jakże wymowną frazą? Czy kryje ono w sobie coś więcej?

..automatycznie robimy miejsce dla drugiego człowieka, robimy miejsce dla Boga.
Otwiera nas na rezygnację z siebie, na dostrzeżenie tego, że nic, co jest na tym świecie nie jest w posiadaniu naszych rąk i nic od nas w rzeczywistości nie zależy i że.. jesteśmy UKOCHANI.