


Gdy patrzymy z perspektywy wieczności, nasze życie doczesne jest jedynie małym wycinkiem czasu.

Nie możemy więc powiedzieć, że nie nadajemy się do głoszenia Ewangelii. Każdy w swoim środowisku może świadczyć o Chrystusie. Chociażby przez drobne uczynki, gesty...

Nie możemy więc powiedzieć, że nie nadajemy się do głoszenia Ewangelii. Każdy w swoim środowisku może świadczyć o Chrystusie. Chociażby przez drobne uczynki, gesty...

Jest taka pieśń, którą pewnie wszyscy znają: Chwalcie łąki umajone... Możemy tam znaleźć słowa: „Wdzięcznym strumyki mruczenie Ptaszęta słodkim kwileniem, I co czuje, i co żyje, niech z nami sławi Maryję!”. Dokładnie się to wpisuje w budzenie przyrody do życia! Wszystko „śpiewa” na cześć Tej, która przyniosła nam na świat Zbawiciela...

Wielu z nas ma pewnie doświadczenie odbycia jakiejś pielgrzymki. Być może uczestniczyliśmy w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę, albo jechaliśmy za granicę do jednego z Sanktuariów Maryjnych takich jak Lourdes czy Fatima? Jakakolwiek by to nie była pielgrzymka, jest z nią związany jakiś trud: fizyczny, organizacyjny, itp.

To właśnie jest marzeniem Boga, ziemia obiecana, do której zmierzamy, kiedy wychodzimy z niewoli.” Zatrzymać się w obecności Boga...

Luty jest ważnym miesiącem dla każdej dominikanki. 20 lutego przypada 80 rocznica śmierci błogosławionej s. Juli Rodzińskiej. Myśląc o niej jestem przekonana, że jej niełatwe życie było przepełnione miłością nie tylko do Boga, ale także do drugiego człowieka.

Bóg nie chce, abyśmy Mu byli ślepo posłuszni i czynili wszystko ze strachu, albo z przymusu.
Pierwsi ludzie na ziemi w wolności odrzucili Boga, Jego przykazanie. Wydawało się im, że Bóg chce coś przed nimi ukryć, coś przeciwko nim zrobić, dlatego skuszeni przed węża zerwali owoc z rajskiego drzewa. Nie widzieli, że Boży zakaz był de facto czymś, co miało ich ochronić przed złem.

Bóg nie chce, abyśmy Mu byli ślepo posłuszni i czynili wszystko ze strachu, albo z przymusu.
Pierwsi ludzie na ziemi w wolności odrzucili Boga, Jego przykazanie. Wydawało się im, że Bóg chce coś przed nimi ukryć, coś przeciwko nim zrobić, dlatego skuszeni przed węża zerwali owoc z rajskiego drzewa. Nie widzieli, że Boży zakaz był de facto czymś, co miało ich ochronić przed złem.

Nie chodzi więc o to, by nie mieć nic, lecz by umieć zrezygnować..
Stwierdzenie, że ktoś jest ubogi zazwyczaj kojarzy się nam negatywnie. Najczęściej przed oczami mamy obraz kogoś, kto nie ma środków na życie, albo starcza mu tylko na zaspokojenie swoich najpilniejszych potrzeb.
Jednym słowem perspektywa życia w ubóstwie materialnym nie jest czymś co napawa nas szczęściem. Jednak Jezus mówi w Kazaniu na Górze: Błogosławieni - czyli szczęśliwi - ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Mt, 5; 3).

Nasza pamięć ma ogrom wspomnień o doświadczanym dobru i na pewno każdy z nas może tu stworzyć całą swoją „wspomnieniową” listę.
Niestety, nasza pamięć jak i Izraelitów jest bardzo zawodna.

